Wyobraź sobie, że urządzasz nowy salon. W wyobraźni wszystko wygląda idealnie, a po dostawie okazuje się, że kanapa zajmuje połowę pokoju, a stół ledwo się mieści. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedzi należy szukać w psychologii percepcji. A konkretnie, w zjawisku znanym jako bias proporcji.
Ludzka percepcja nie działa jak linijka. Nasz mózg nieustannie interpretuje otoczenie, korzystając z uproszczeń i skrótów myślowych. Oceniamy skalę na podstawie kontekstu: światła, koloru, innych obiektów w przestrzeni.
W showroomie sofa wydaje się lekka i proporcjonalna, bo otaczają ją przestrzenie z wysokim sufitem, dużo światła i innych dużych mebli. Co więcej, światło w sklepach meblowych jest starannie zaprojektowane. Często jest zimne, o wysokim natężeniu, z równomiernym rozproszeniem i dobrze dobranym kątem padania. Taki rodzaj oświetlenia modeluje krawędzie, eliminuje cienie i optycznie „czyści” przestrzeń, co daje wrażenie większej lekkości, klarowności i skali.
W warunkach domowych oświetlenie bywa cieplejsze, bardziej punktowe, a jego intensywność zmienia się w zależności od pory dnia i typu lamp. To wszystko może sprawić, że mebel, który w salonie ekspozycyjnym wyglądał „lekko” wniesiony do mieszkania z niskim sufitem i wąskim wejściem, zmienia go w przytłaczający obiekt.
Nasz mózg nieustannie szuka punktów odniesienia, by móc oszacować skalę. Gdy ich brakuje lub gdy są nieproporcjonalne, łatwo jest o pomyłkę. Kluczową rolę odgrywa tu kontrast. Duży mebel ustawiony na tle pustej, gładkiej ściany może wydawać się mniejszy niż jest w rzeczywistości.
Kontrast między dużym a małym, między pustką a gęstością, wpływa na ocenę wielkości. Mamy trudność w wyobrażeniu sobie mebla w realnej skali, szczególnie w pustym pokoju. Nasz mózg lubi konteksty, a puste ściany mu ich nie dostarczają. Dlatego tak często kupujemy meble „na oko”, a potem żałujemy.
Współczesne trendy wnętrzarskie często pogłębiają problem. Szczególny wpływ mają tutaj media społecznościowe. Zdjęcia wnętrz publikowane w sieci są starannie kadrowane, często retuszowane i fotografowane szerokokątnymi obiektywami, co zniekształca rzeczywiste proporcje i skalę.
Użytkownicy widzą piękne, minimalistyczne aranżacje i podświadomie zakładają, że podobny efekt osiągną w swoim mieszkaniu. Tymczasem zdjęcia te prezentują nie tylko inne meble, ale też zupełnie inną skalę przestrzeni.
Psychologiczny mechanizm porównywania społecznego opisany przez Leona Festingera, sprawia, że konsumenci porównują swoje wnętrza z tymi z mediów społecznościowych, często pomijając kluczowe różnice kontekstowe. To może prowadzić do rozczarowania, frustracji, a także nietrafionych decyzji zakupowych.
Meble projektowane do katalogów czy na Instagram mają pasować do stylu, nie do rzeczywistości. „Hotelowy” stół, „loftowa” kanapa, minimalistyczna lampa najczęściej pasują do przestrzeni, których przeciętny mieszkaniec nie ma.
Ale to nie tylko problem estetyczny. Roger Barker, twórca koncepcji „behavior setting”, już w latach 50. XX wieku badał, jak fizyczne cechy przestrzeni wpływają na ludzkie zachowania. Pokazał, że określone zachowania pojawiają się (lub zanikają) w zależności od tego, jak przestrzeń jest zaprojektowana. Jeśli salon ma zbyt duże meble, które przytłaczają i ograniczają ruch, domownicy rzadziej z niego korzystają, mniej się w nim spotykają i skracają czas wspólnego przebywania.
Przestrzenie, w których meble są zbyt duże, powodują szereg mikro-stresów. Trudniej się poruszać, trudno coś odłożyć, nie widać podłogi a to właśnie widoczna podłoga zwiększa poczucie bezpieczeństwa i kontroli.
Jak sobie z tym radzić? Najpierw, mierzyć nie tylko centymetry, ale też „oddech przestrzenny”, czyli ile miejsca zostaje wokół mebla. Mózg bardzo potrzebuje „oddechu przestrzennego”.
Warto też robić makiety z kartonu, wyklejać taśmą kontury mebli na podłodze czy używać aplikacji VR.
Warto także nauczyć się rozpoznawać showroom’owe iluzje:
- Meble na podwyższeniach wydają się smuklejsze i lżejsze niż są w rzeczywistości,
- Ustawienie z oddali pozwala objąć całość wzrokiem, co sprawia, że przedmiot wydaje się bardziej proporcjonalny i „mniejszy”,
- Tło z ogromnym oknem, czyli dla naszego oka „bezpunktowe”, eliminuje elementy skalujące, przez co mebel nie wydaje się tak duży.




